Dlaczego nie gramy w Lidze Mistrzów?

19 lat bez piłkarskiej Ligi Mistrzów. 55 lat bez wygranej na Mistrzostwach Europy. To nie jest wpis o piłce nożnej, ale o tym – dlaczego nie potrafimy grać z najlepszymi!

Kocham sport i lubię te wszystkie sportowe uniesienia.

Czy jednak śpiewanie „nic się nie stało” za mocno nie weszło nam Polakom w krew?
Szczególnie w najpopularniejszej zespołowej dyscyplinie na Świecie – piłce nożnej.

Inspiracją wpisu była wypowiedź prof. Czapińskiego. Twierdzi on, że:

Nie ma w Polsce kultury pracy zespołowej!

Wspominam o tym nie dlatego, że chcę z profesorem polemizować. My chcemy to zmienić!

19 lat poza Ligą Mistrzów
Niestety potwierdzają to również nasze wyniki w sportach drużynowych. W tym roku znowu Ligę Mistrzów, najbardziej elitarne rozgrywki piłkarskie z tylnego siedzenia. Nawet w Lidze Europejskiej idzie nam słabo. Na pocieszenie zostają gole Roberta Lewandowskiego, czy udział innych polskich piłkarzy grających dla drużyn z Niemiec, Hiszpanii, Włoch.

Ostatni raz w Lidze Mistrzów grał Widzew Łódź w 1996 roku. W tej edycji swoich reprezentantów ma np. Kazachstan. Za rok będzie niechlubny jubileusz. Patrząc na 30 największych Państw Europy tylko Azerbejdżan i Irlandia nie miały swojego reprezentanta w LM tak długo. W piłkarskim raju byli lub są Słowacy, Białorusini, Finowie, czy Węgrzy.

55 lat bez punktu na Euro!
Dodajmy, że niestety nie tylko w Lidze Mistrzów idzie nam słabo. W ostatnią niedzielę cieszyliśmy się z awansu na Mistrzostwa Europy piłkarzy. Wierzę, że na francuskich boiskach odniesiemy sukces. Adam Nawałka zbudował ciekawą drużynę i mamy wybitne indywidualności (wkrótce napiszę o tym więcej). Czy jednak wiesz, że do tej pory w rozgrywanych od 55 lat mistrzostwach nie odnieśliśmy żadnego zwycięstwa. A przyszłoroczna 15 edycja turnieju będzie dopiero trzecią z naszym udziałem.

Dlaczego tak się dzieje?

Problem nie w tym, że brakuje nam kreatywności i utalentowanych sportowców.
Problem nie w tym, że nasze kluby są biedne, bo przegrywamy z klubami, które często mają mniejsze budżety!
Problem w tym, że Polak potrafi, ale sam. W grupie już gorzej.

Profesor Janusz Czapiński mówi:

To nie czasy Edisona, żaden projekt nie powstaje przez zaangażowanie jednej osoby.

Z diagnozą można dyskutować, można się na nią obrażać, ale czy to nam pomoże dostać się do Ligi Mistrzów.

Jeszcze rok przed mundialem w Brazylii trener gospodarzy Luiz Felipe Scolari mówił o liderze swojej drużyny Neymarze:

Będzie jeszcze lepiej grał zespołowo, ale na to potrzeba czasu. Na ten moment jestem bardzo zadowolony z tego, co Neymar robi dla zespołu. Robi wszystko, o co go proszę. Ale on może być i będzie lepszy, w miarę jak będzie dorastał i zbierał doświadczenie.

Neymar był znakomitym indywidualistą, ale kolegów na boisku widział rzadko. Nawet on musiał się nauczyć grać zespołowo.

Rok później Brazylia z Neymarem w składzie dotarła do półfinału Mistrzostw Świata. W półfinałowym 1:7 z Niemcami nie zagrał z powodu kontuzji. Co jednak, gdyby mógł na boisku być liderem, jak w drodze do półfinału i prowadzić swoją drużynę do końca? Może jak w tegorocznym finale Ligi Mistrzów strzeliłby decydującą bramkę.

Oczywiście nie zapomniał o dryblingach, czyli tym z czego słynął. Nauczył się odpowiedzialności za wynik drużyny i współpracy.

 

Co na to Polska myśl szkoleniowa?
Poszukałem na stronie PZPN i znalazłem dokument – „Szkolenie dzieci w piłce nożnej w wieku 4-12 lat”. Byłem bardzo ciekawy, jak wychowywani są następcy Roberta Lewandowskiego i Neymara. Bo można dyskutować, co zrobić, żeby zagrać w Lidze Mistrzów za rok. Dla mnie ważniejsze jest, co zrobić, żeby grać w niej przez kolejnych 19 lat. A odpowiedź jest prosta: zacząć od podstaw.

Duch drużyny!

Co z duchem drużyny?

Wszystko zaczyna się optymistycznie. Jako cechy dawnej podwórkowej piłki nożnej autorzy podkreślają doświadczenie zespołowego współdziałania. Z nadzieją, że nacisk na ten aspekt będzie jednym z wiodących tematów szukam dalej. I niestety. Chociaż, jako jeden z celów pojawia się – „Rozwinąć ducha drużyny!”, to później konkretów brak.

Można powiedzieć, że to tylko wytyczne a nasi szkoleniowcy wiedzą co robić i zakończyć tekst! Dla mnie ten wstęp jest tylko pretekstem do napisania jednego zdania i opisania ciekawego eksperymentu.

Tak samo, jak uczymy dzieci chodzić, mówić, pisać, myć zęby zawsze wieczorem i sprzątać swoje zabawki. To tak samo trzeba uczyć dzieci od początku, jak współpracować i grać zespołowo!

Metoda „Jigsaw classroom” (klasy-układanki)
Autorem metody jest Elliot Aronson. Wszystko zaczęło się od eksperymentu, który opisał w książce zatytułowanej „Przypadek to nie wszystko”. I już sam tytuł może inspirować :)

Cel był prosty.
Zmienić współzawodnictwo wśród dzieci na współpracę. Temat szczególnie trudny biorąc pod uwagę amerykańskie realia kulturowe.

Jak wyglądał eksperyment?
Stworzono małe grupy, gdzie każdy uczeń współzależał od innych.
Grupa dostawała temat, ale każde dziecko należące do zespołu zajmowała się tylko jego częścią.

Np. tematem było „Życie Eleanor Roosevelt.
Każdy uczeń dostawał akapit opisujący jeden z elementów jej biografii.

Później musiał samodzielnie się go nauczyć i przedstawić pozostałym uczniom w grupie.
Cały temat poznawał tylko przez uważne słuchanie tego co mówią inne dzieci.
Po tym etapie nauczyciel robił test.

Jakie były efekty?
Na początku dzieci wyśmiewały i drwiły z tych, którym gorzej szło prezentowanie fragmentów układanki.

Kiedy jednak zrozumiały, że końcowy wynik zależy od pełnego poznania tematu ich postawa, nastawiona na konkurencje, zmieniała się. Musiały nauczyć się cierpliwości, uważnego słuchania i tego, jak wspierać dzieci, które mają problem z przedstawieniem swojego akapitu.

Po tygodniu dzieci z klas-układanek zaczęły osiągać lepsze wyniki w nauce od klas, gdzie nauka opierała się o tradycyjne metody. W klasie-układance musiały większą uwagę zwracać na kolegów ze swojej grupy, żeby zadać im dobre, bardziej pomocne pytania. Oprócz lepszych wyników w nauce dzieci zdobywały umiejętność wczuwania się w sytuację kolegów – uczyły się empatii.

Co również istotne zaczęły lepiej oceniać szkołę i chodziły do niej z większą przyjemnością. Sukcesy w nauce, więc nie psuły im dobrej zabawy :) Czy jednak jest to rozwiązanie wszystkich naszych polskich problemów? Na pewno nie. Ale wierzę, że szukając takich niestandardowych form możemy w 2030 roku zagrać w Lidze Mistrzów!

|AKTUALIZACJA 7 grudnia|
Po 20 latach awansowaliśmy do Ligi Mistrzów. Dzisiaj Legia Warszawa wygrała 1:0 ze Sportingiem Lizbona i na wiosnę wraca już do Ligi Europejskiej. Mamy nadzieję, że z tych ostatnich miesięcy wyciągniemy wnioski. Mamy nadzieję, że Polska drużyna w przyszłym roku znowu zagra w tych elitarnych rozgrywkach.

Nadsztygar Grzegorz Borowiecki
Nadsztygar Grzegorz Borowiecki

Manifest
WUNDERTEAM

Wierzymy w górniczy etos, bo na grubie (w kopalni) człowiek uczył się porządku i dokładności. Fedrujemy insighty, żeby tworzyć gryfne kampanie reklamowe!

Napisz do nas!